środa, 3 stycznia 2018

Kosmetyczni ulubieńcy roku - makijaż i pielęgnacja

Witajcie w styczniu! Korzystając z okazji chciałam Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia - zdrowia, szczęścia, pomyślności oraz spełnienia marzeń - by każdy dzień tego nowego 2018 roku był pełen uśmiechu! :)

Nowy Rok sprzyja wszelkiego typu podsumowaniom, także tym kosmetycznym :) Wybrałam zatem kilka produktów, które niewątpliwie zasłużyły sobie na miano moich ulubieńców w przeciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Jest to przede wszystkim kolorówka, ale znajdzie się też małe co nieco z pielęgnacji. Zapraszam :)


Cienie do powiek Maybelline Color Tattoo (na zdjęciu kolor Creme De Rose 91) towarzyszą mi już od dawna. Stosuję je zazwyczaj jako bazę pod inne tego typu kosmetyki. Są bardzo trwałe i uniwersalne, a dodatkowo wydajne. Sprawdzają się zarówno w makijażu dziennym, jak i wieczorowym. Polecam.

Rozświetlacza Lovely Silver Highlighter nie muszę nikomu przedstawiać. Pisałam już o nim tutaj, więc dodam tylko, że jest to świetny produkt w bardzo niskiej cenie.

Eyeliner Wibo polubiłam od pierwszego użycia. Do niedawna nie używałam tego typu produktów, jednak będąc na zakupach "dzieciowych" w Rossmannie natknęłam się na niego i postanowiłam spróbować. Cóż mogę napisać? Kosmetyk daje efekt intensywnej czerni, ładnie wygląda na powiece i łatwo się go aplikuje (co dla mnie jest olbrzymim ułatwieniem :)). W dodatku kosztuje kilka złotych.



Nawilżająca, perłowa baza pod makijaż Bielenda to mój kolejny faworyt. Przyznam szczerze, że nie wierzyłam w te wszystkie pozytywne recenzje na jej temat, dopóki sama jej nie wypróbowałam. Teraz wiem, że jest naprawdę bardzo dobra. Świetnie nawilża, wygodnie się rozprowadza, ma przyjemną konsystencję, ale przede wszystkim w widoczny sposób przedłuża trwałość makijażu.


Olejkowi o twarzy Alterra Granat-BIO poświęciłam osobną recenzję (klik), więc nie będę się już nad nim rozwodzić. Doskonale nawilża i jest świetnym ratunkiem dla suchej skóry. Jeśli jeszcze go nie znacie - polecam :)


Maski do włosów firmy Kallos uwielbiam, zwłaszcza wersję mleczną oraz bananową (pisałam o niej tutaj). Obie świetnie się rozprowadzają, są wydajne, ale przede wszystkim bardzo dobrze nawilżają i sprawiają, że włosy stają się delikatne i wygładzone. 

To już wszyscy moi kosmetyczni ulubieńcy - jak widać jest ich garstka oraz są to produkty ogólnodostępne, w przyzwoitych cenach, a jednocześnie skuteczne. Znacie któryś z nich? Tradycyjnie zachęcam Was do podzielenia się swoją opinią na ich temat w komentarzach.

Nie byłabym sobą, gdybym nie napisała także kilku słów na temat ulubieńców niekosmetycznych, zatem lada chwila pojawi się tutaj wpis na temat  filmów, książek, kanałów oraz innych perełek, które towarzyszyły mi w 2018 roku. Zapraszam :)


Pozdrawiam :)

2 komentarze:

  1. Również bardzo polubiłam się z maskami Kallos, natomiast linera z Wibo nie chcę już wymieniać na żaden inny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Baza od bielendy również u mnie hitem.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zapiski Malinowej Szminki , Blogger