piątek, 19 maja 2017

Organizacja: pierwsze urodziny dziecka, czyli "roczek" cz. II

Nareszcie udało mi się wygospodarować krótką chwilę  i odezwać się do Was. Ostatnio mam wrażenie, że doba niemiłosiernie się skurczyła i jak to zwykle bywa - brakuje mi czasu. Dzisiaj będzie obiecany dawno temu, zaległy post "roczkowy" (część pierwsza tutaj).

Jak już wspominałam, mój Syn na początku kwietnia skończył rok i zaplanowaliśmy dla niego przyjęcie urodzinowe, które miało się odbyć w Wielkanoc. Niestety, rozłożyła nas choroba i plany trzeba było zmienić. Imprezę przełożyliśmy na majowy weekend. Tym razem wszystko odbyło się zgodnie z planem, a nasi Goście wyszli zadowoleni i uśmiechnięci (nie wspomnę już o roześmianej buźce naszego Roczniaka :))



Na początek słów kilka na temat wizualnej oprawy naszego przyjęcia. Dekoracje utrzymane były w kolorze niebieskim i białym. Zdecydowałam się na motyw samolotów i chmurek, a same ozdoby zamówiłam przez internet (balony, czapeczki dla dzieci, girlandy, słomki do napojów, kubeczki, osłonki na muffiny, duży srebrny balon z cyfrą "1"). Na miejscu dokupiłam białe serwetki i niebieską tasiemkę. Stół nakryłam białym obrusem, a na środku ustawiłam wazon z goździkami w łososiowym kolorze, które doskonale dopełniały całości.





Cukiernik ze mnie marny, dlatego tort oczywiście zamówiliśmy. Był to typowy fototort ze smokiem Tabalugą o klasycznym smaku czekoladowo-orzechowym (zawsze się sprawdza :)).


Nasza impreza miała charakter tradycyjny, dlatego menu także było tradycyjne. Zaprosiliśmy gości na godzinę 15, więc przygotowałam zimny bufet, ciasta i dwa dania na gorąco. Co takiego znalazło się na naszym stole? Dwie sałatki - "Grzybowa polana" (przepis tutaj) oraz przygotowana przez Szwagierkę sałatka z ananasem, galaretki drobiowe i śledziki oraz półmisek wędlin. Z dań gorących była zupa a'la gulaszowa z pulpetami oraz miodowo-musztardowe pieczone dramstiki. Jeśli chodzi o słodkości, to upiekłam sernik z brzoskwiniami i kruszonką kokosową z przepisu Ewy Wachowicz, ciasto Kinder Country oraz muffiny bananowo-czekoladowe. Z napojów wybraliśmy wodę mineralną, Tymbark i CocaColę. Jest to oczywiście menu dla dorosłych - dzieci miały "swoje" domowe przysmaki przygotowane przez Babcię :) 



Wszyscy Goście bawili się świetnie i wyszli uśmiechnięci, Solenizant także sprawiał wrażenie zadowolonego, więc chyba niezła ze mnie gospodyni :) Jednym słowem - przyjęcie uważam za bardzo udane :)

A jest u Was? "Roczek" już za Wami? Jakie macie związane z nim plany lub wspomnienia? Podzielcie się nimi w komentarzach. 

Pozdrawiam :)

2 komentarze:

  1. Przyjęcie było bardzo udane, potrawy pyszne a Solenizant - jak zawsze - uroczy :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zapiski Malinowej Szminki , Blogger