wtorek, 18 kwietnia 2017

Rossmann -49 - jak nie stracić głowy? Mój stosunek do promocji oraz plany zakupowe :)




Za kilka dni rusza wiosenna edycja promocji -49% w Rossmannie. W tym roku jest ona skumulowana, a więc od razu obejmuje kosmetyki kolorowe do twarzy, oczu oraz ust i paznokci. Dodatkowym plusem jest to, że rabat można zwiększyć do 55% za pomocą aplikacji na smartfony Klubu Rossmann.

Nie od dziś opisuję na blogu swoją drogę do kosmetycznego minimalizmu. Robię przemyślane zakupy i uważam, że kosmetyczne "ograniczanie się" to bardzo dobra moda.  O dziwo, mój stosunek do promocji w Rossmannie jest pozytywny, pod jednym warunkiem - gdy kupujemy "z głową".

Kolorowe kosmetyki kuszą pięknymi opakowaniami, barwnymi odcieniami i subtelnymi zapachami. Ciężko jest przejść obok nich obojętnie, zwłaszcza że jest tyle pozytywnych opinii na temat ich działania. Z doświadczenia wiem jedno - nie potrzebuję całego zapasu podkładów, mascar do rzęs i błyszczyków tylko dlatego, że są one aktualnie w niższej cenie. Po pierwsze nie robię zapasów, kupuję tylko to, co jest mi potrzebne lub chcę kupić od dłuższego czasu, ale regularna cena zniechęca. Był taki czas, kiedy takowe zapasy robiłam. Produkty nieraz zdążyły się przeterminować zanim po nie sięgnęłam lub po prostu szybko mi się nudziły. Po drugie wiele drogerii internetowych lub stacjonarnych, nieco mniej znanych, sprzedaje te same kosmetyki w cenach o wiele niższych. Często wybieram właśnie tę formę zakupów - wolę uzupełniać braki na bieżąco. Po trzecie do zakupów na promocji -49% zniechęcają mnie tłumy przy szafach i brudne, walające się wszędzie pootwierane opakowania cieni do powiek, szminek i pudrów. Testerów oczywiście "jak na lekarstwo".

Było negatywnie, teraz będzie pozytywnie. Za dwa dni wybieram się na zakupy do Rossmanna i będę czatować przy szafach. Powód jest prosty - muszę uzupełnić braki, a mimo wszystko uważam, że tego typu promocja jest do tego dobrą okazją. Oczywiście po dziesięć razy sprawdzę każde opakowanie (Wam także radzę) i będę narzekać pod nosem na kolejkę do kasy, ale chcę kupić cztery produkty, które już od dawna widnieją na mojej liście. 
Pierwszym z nich jest mascara L'Oreal Volume Million Lashes, której od dawna używam. Kupuję ją zawsze na promocji, ponieważ regularna cena, tzn. ponad 60 zł, skutecznie odstrasza. 
Numer dwa należy do wypiekanego różu Bourjois. Mój róż z Lovely jest już "na wykończeniu", a produkty Bourjois bardzo lubię. 
Trójeczka to sławny już puder bananowy Wibo. Jest to nowość, którą chcę przetestować, a jej atutem jest niska cena (nawet bez promocji).
Numer cztery należy do moich ukochanych cieni w kremie Maybellinne Color Tattoo. Tym razem Creme De Rose 91.

To wszystko... Tak przedstawiają się moje plany zakupowe. Idę do sklepu w ściśle określonym celu i mam nadzieję, że  gdy tam już dotrę, to jeszcze uda mi się "upolować" to, czego szukam :) A jak dobrze wiecie, może być ciężko... :)

A Wy jakie macie podejście do tego typu promocji? Podzielcie się swoją opinią w komentarzach.

Pozdrawiam :)


7 komentarzy:

  1. ja standardowo kupię tylko to, czego używam na co dzień. Ot, zwykłe zapasy kosmetyczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także kupuję takie "codzienne" kosmetyki :) Zdrowy rozsądek jest w takich sytuacjach bezcenny :)

      Usuń
  2. ja staram się robić zakupy zawsze wcześniej je planując, aby potem nie było,ze tego nie używam, tego nie noszę itd. :p
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także, zawsze przed takimi promocjami robię listę :)

      Usuń
  3. Na tej promocji kupiłam tylko to co potrzebuje, czasem kupuje coś na zapas np tusz albo podkład :) Lubię też kupić coś nowego, czego w regularnej cenie bym raczej nie kupiła.
    No i dużym minusem są ceny bo o ile tańsze marki mają w Rossmannie raczej normalne ceny, tak np podkład czy szminka z Bourjois w porównaniu do drogerii internetowych mają ogromne przebitki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadza się :) Dlatego bardzo lubię zakupy w drogeriach internetowych :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapasów też nie robię, to nie ma sensu, bo niedługo znów pojawi się podobna promocja jak nie w tej to w innej drogerii :) No i masz rację z tymi sklepami internetowymi, często tam jest taniej i dostępność poszczególnych odcieni czy produktów jest też często lepsza. :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zapiski Malinowej Szminki , Blogger