środa, 25 stycznia 2017

"Mamo, ogarnij się!" - Organizacja czasu młodej mamy




Narodziny dziecka to wielka, o ile nie największa zmiana w moim życiu. Wiadomo, początki macierzyństwa były bardzo trudne, a ja, zupełnie niedoświadczona, początkująca matka, nieraz solidnie dostałam w kość. No ale czy życie z małym brzdącem może być łatwe, przewidywalne, ba... zaplanowane?:) Przecież tak małego dziecka nie da się zaprogramować, powiedzieć: "Teraz posiedź sobie grzecznie, bo muszę posprzątać mieszkanie". W tych pierwszych dniach myślałam sobie, że przecież moja Mama wychowała nas czworo i musiała pogodzić prowadzenie domu, opiekę nad nami i pracę zawodową. A ja? Ja mam tylko jedno dziecko, na chwilę obecną jestem na urlopie macierzyńskim, na pewno z czasem będzie lepiej. Owszem, niedługo sytuacja się ustabilizowała, Synek poddał się naturalnemu rytmowi dnia i nocy, a nasze życie nieco się uspokoiło. Wypracowaliśmy sobie pewien tryb życia, dzięki któremu i dziecko jest zadowolone, i mama szczęśliwa, bo w końcu trochę tego cennego czasu tylko dla siebie zyskała :)
Dzisiaj chciałam Wam opowiedzieć jak to u nas w przybliżeniu wygląda na co dzień. Zapewne większość z Was "funkcjonuje" podobnie jak ja i nie znajdzie tutaj nic odkrywczego, ale może będą też osoby, które ten temat zaciekawi.
Nie będę się zagłębiać w pory karmienia i snu, zaznaczę tylko, że moje dziecko w ciągu dnia ma dwie drzemki - zazwyczaj ta przedpołudniowa jest dłuższa, a popołudniowa krótsza. Od początku przyjęłam zasadę - ty śpisz, ja w tym czasie zajmuję się domem, nadrabiam zaległości blogowe, książkowe i wszelkie inne. I to się sprawdza :) W czasie snu Adasia jestem w stanie zrobić naprawdę dużo, jednak żeby nie było tak perfekcyjnie, wychodzę z założenia, że nic na siłę - jeśli mam za sobą ciężką noc lub gorszy dzień, wtedy i ja staram się wypocząć w porze drzemki malucha.
Drugą ważną kwestią jest samodzielność. Kocham mojego Bobasa najbardziej na świecie i uwielbiam z nim przebywać, ale nie spędzam całego dnia na dywanie. Młody człowiek coraz częściej zajmuje się swoimi sprawami i mama nie jest mu już na okrągło potrzebna. W czasie gdy bawi się w swoim kąciku, ja mam czas na przygotowanie obiadu lub szybkie "ogarnięcie" mieszkania. Oczywiście nie pozostawiam go samemu sobie i mam go stale na oku.         
W opiece nad Brzdącem nieoceniona okazała się pomoc bliskich. Mój Mąż to "SuperTata", jak często go nazywam, a w kryzysowych sytuacjach, np. gdy muszę lub po prostu chcę wyjść, z pomocą przybywa Teściowa. Z kolei moja Mama podtrzymuje mnie na duchu w chwilach kryzysowych :)
Z pewnością zabrzmi to banalnie, ale szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Dlatego też staram się dbać o siebie i o dom najlepiej jak potrafię. Po pierwsze, codziennie robię makijaż, nawet wtedy, gdy nigdzie nie wychodzę. Lubię czuć się kobieco dla siebie, dla Męża, którego po powrocie do domu cieszy widok zadbanej żony.




Po drugie nie lubię chaosu w mieszkaniu, źle się w takim miejscu czuję i nie potrafię odpocząć. Ponadto staram się utrzymywać porządek w domu ze względu na mieszkające w nim dziecko. Sprzątam systematycznie, a obowiązki domowe rozdzielam na poszczególne dni tygodnia. W ten sposób udaje mi się uniknąć sobotniej gonitwy ze szczotką i mopem po mieszkaniu. Podobnie sprawa wygląda z posiłkami. Zazwyczaj mam rozpisany plan menu na cały tydzień. Wychodzę jednak z założenia, że wszystko jest dla ludzi - jeśli nie zdążę czegoś zrobić, świat się nie zawali. W końcu czy widzieliście kiedyś idealnie wysprzątany dom, w którym mieszkają dzieci? :)
Po trzecie: weekendy. Mój Wtedy w opiece nad Synkiem pomaga mi Mąż, a ja mam czas, aby obejrzeć film, poczytać książkę, czy najzwyczajniej w świecie pójść na zakupy. Takie momenty są naprawdę bardzo cenne.

To byłoby wszystko na dzisiaj. Dajcie znać jak to u Was wygląda. A może macie jakieś patenty na organizację czasu młodej mamy? Podzielcie się nimi w komentarzach.

Buźka

Sylwia

Powyższe zdjęcia pochodzą ze strony https://www.pexels.com/

5 komentarzy:

  1. to wszystko dopiero przede mną:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie ciesz się każdą wolną chwilą :)

      Usuń
  2. U nas, jak pewnie czytałaś, jest podobnie. Gdy maluch śpi wtedy można zrobic najwięcej. Czesto też sadzam syna do krzesełka i razem" gotujemy obiad:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas krzesełko też się sprawdza :) Na szczęście Bobas lubi spać w dzień, więc taki "miedzyczas" zawsze wykorzystuję :)

      Usuń

Copyright © 2016 Zapiski Malinowej Szminki , Blogger