wtorek, 14 listopada 2017

Smaki jesieni - kawa z syropem dyniowym (Pumpkin Spice Latte)

Smaki jesieni - kawa z syropem dyniowym (Pumpkin Spice Latte)
Smak kawy tak naprawdę odkryłam niedawno, tuż przed trzydziestką. Zawsze wybierałam herbatę, twierdząc, że kawa mi nie służy. Fakt faktem za typową, mocną i czarną jak smoła kawą nie przepadam, ale za to jej nieco bardziej delikatne smakowe wydania szalenie polubiłam. Tej jesieni moim numerem jeden jest Pumpkin Spice Latte, czyli kawa z syropem dyniowym. Przepis na syrop zaczerpnęłam z bloga Simplife i na jego podstawie przygotowałam własną wersję Pumpkin Spice Latte, która smakuje rewelacyjnie, jest lekko śmietankowa, korzenna, po prostu pyszna.  

Pumpkin spice latte

Domowy syrop dyniowy


Składniki
  • 4 łyżki pieczonej dyni w formie puree (Dynię myjemy, osuszamy, usuwamy pestki i wkładamy do naczynia żaroodpornego wyłożonego papierem do pieczenia. Pieczemy w 180 st. przez około 45 minut do miękkości, którą sprawdzamy za pomocą widelca :). Odkładamy niezbędne nam do syropu cztery łyżki, a pozostałą część np. mrozimy - najlepiej partiami). 
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 5-6 goździków
  • 1 szklanka brązowego cukru
  • 1,5 szklanki wody
  • 1 łyżeczki imbiru (ja dodałam mielony, ale najlepszy jest ten świeżo starty)
  • 0,5 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej

Wykonanie:
Do garnka wlewamy wodę i wsypujemy wszystkie przyprawy oraz cukier. Podgrzewamy do momentu zagotowania i dodajemy puree z dyni. Wszystko razem gotujemy przez około 10 minut na małym ogniu, często mieszając. Wystudzony syrop przelewamy przez gazę lub sitko, aby odsączyć nadmiar przypraw. Wlewamy do słoiczków (z podanego przepisu wychodzą dwa małe). Taki syrop można także zapasteryzować. 

Kawa z syropem dyniowym 


Mamy już syrop dyniowy, więc teraz możemy się pokusić o wykonanie kawy z jego dodatkiem.

Składniki:
świeżo zaparzona kawa (z ekspresu, rozpuszczalna lub mielona bez fusów)
około 200 ml ciepłego, spienionego za pomocą ekspresu lub spieniacza mleka
2-3 łyżki syropu dyniowego

Wykonanie:
Na dno kubka wlewamy syrop dyniowy, na to spienione mleko, a na końcu świeżo zaparzoną kawę (po ściankach). Całość możemy udekorować bitą śmietaną i cynamonem. Smacznego :)


A jak jest w Waszym przypadku - lubicie kawę, czy wolicie herbatę? Piłyście już Pumpkin Spice Latte? Jeśli nie, to gorąco Was zachęcam do wypróbowania powyższego przepisu :)

Pozdrawiam :)



sobota, 11 listopada 2017

Jesienne porządki - jak się do nich zmobilizować? Moja lista zadań

Jesienne porządki - jak się do nich zmobilizować? Moja lista zadań


Niektórzy twierdzą, że lubią jesień, ponieważ dni są krótsze i nie widać kurzu na meblach... Cóż... pewnie coś w tym jest, jednak we mnie w tym czasie zawsze budzi się syndrom "wicia gniazda". Ta pora roku zawsze mobilizuje mnie do tego, aby przeprowadzić w naszym mieszkaniu generalne sprzątanie. Wiem, że nie wszyscy urządzają tego typu wielkie porządki, jednak ja, mimo wypracowanej dawno temu rutyny sprzątaniowej i całych pokładów systematyczności, kilka razy w roku, głównie jesienią, zbieram siły i "ograniam" dokładnie cały dom. Być może mają na to wpływ zbliżające się Święta Bożego Narodzenia, a może po prostu dłuższe wieczory siłą rzeczy zmuszają nas do spędzania większości czasu w domu. Nie wiem jak jest w Waszym przypadku, ale ja nie mogę się zrelaksować we wnętrzu w którym panuje bałagan, dlatego zawsze w listopadzie sięgam po szczotkę i odkurzacz i biorę się za porządki. Należę do tego gatunku kobiet, które nie mają problemu z domowymi obowiązkami, więc przychodzi mi to łatwo i bez wysiłku, zdaję sobie jednak sprawę, że nie wszyscy mają czas i ochotę spędzać długie godziny na szorowaniu podłóg i czyszczeniu piekarnika. Dzisiaj zatem chciałam napisać kilka słów na temat motywacji do sprzątania oraz podzielić się listą zadań, którą zawsze sobie ustalam przed tego typu aktywnością.

Jak się zmotywować do jesiennych porządków?

 

Podobny tematycznie wpis pojawił się już na moim blogu TUTAJ, nie będę więc szczegółowo rozwijać tego tematu, skupię się tylko na kilku ważnych dla mnie kwestiach.
Motywuje mnie przede wszystkim wizja czystego i pachnącego domu, w którym bawi się małe dziecko. Jestem matką półtorarocznego chłopca, który jest bardzo energiczny i ciekawy świata. Wszystko go interesuje i wszędzie wetknie swoje łapki, dlatego nie mogę pozwolić, aby w mieszkaniu było brudno. Jeśli chodzi o lekki nieład to kwestia jest już trudniejsza - ciężko jest przy małym dziecku zachować idealny porządek, jednak nie sposób porównywać rozrzuconych po dywanie dziecięcych zabawek do góry przedmiotów najróżniejszej maści piętrzących się po całym domu. Staram się zatem nie dopuszczać do bałaganu, robiąc ustępstwo w stronę lekkiego nieładu :D I jak zawsze twierdzę, że połowa sukcesu tkwi w odkładaniu rzeczy na miejsce.

Drugą sprawą jest kwestia porządków przedświątecznych - wiem, że część czynności mogę wykonać nieco wcześniej, oszczędzając czas tuż przed Bożym Narodzeniem na rzeczy o niebo przyjemniejsze - np. dekorację domu. Nie wspominając już o myciu okien na grudniowym mrozie - zapalenie płuc to ostatnia rzecz, której chciałabym wtedy doświadczyć. I tutaj kłania się "metoda małych kroków" oraz stara dobra rutyna i systematyczność.



Jesienne porządki - moja subiektywna lista zadań 

Często przeglądam wpisy sprzątaniowe np. u Niebałaganki, zawsze też tworzę własną, subiektywną listę zadań, dostosowaną do moich potrzeb i możliwości. Niektóre nawyki pozostały mi jeszcze z dzieciństwa, kiedy to przyglądałam się, w jaki sposób moja Mama organizuje domowe obowiązki. Po ślubie i przeprowadzce po prostu wdrożyłam je w życie w swoim nowym mieszkaniu. Moja lista zawiera najważniejsze punkty jesiennych porządków, czynności niejako oczywiste, takie jak mycie luster lub czyszczenie wanny, to mój stały punkt programu, dlatego o nich nie wspominam.


Zacznijmy od kuchni...
Kuchnia to moje ulubione miejsce w domu,. Spędzam w niej najwięcej czasu, uwielbiam gotować i... bardzo lubię ją sprzątać. A zazwyczaj to właśnie w kuchni mam najwięcej pracy. Ot, taki paradoks. Zazwyczaj skupiam się na:
  • umyciu i rozmrożeniu lodówki - na kilka tygodni przed tą czynnością staram się nie mrozić produktów i systematycznie wykorzystuję zapasy,
  • wyczyszczeniu piekarnika - jest to czynność, którą staram się wykonywać systematycznie (nie tylko kilka razy w roku), ponieważ wiadomą sprawą jest, że doprowadzenie do porządku zaniedbanego, tłustego piekarnika nie należy do czynności łatwych i przyjemnych, 
  • wyczyszczeniu kuchenki mikrofalowej - sprawa wygląda podobnie. Mikrofalę czyszczę często. 
  • przeglądam naczynia kuchenne - przypalone garnki, obtłuczone kubki, pogięte widelce to przedmioty, których należy się jak najczęściej pozbyć.
  • robię porządek w szafkach kuchennych - sprawdzam terminy ważności, segreguję produkty sypkie, organizuję przestrzeń (tutaj pomocne są wszelkiego typu koszyczki i pojemniki oraz klamerki).
  • myję kafelki - na szczęście nie mam ich wiele, ponieważ jest to czynność, której szczerze nie znoszę :) 
  • czyszczę okap - przy okazji oczywiście wymieniam filtr

Strefa snu i wypoczynku to oczywiście pokój dzienny i sypialnia. Tutaj obowiązków mam już mniej, poza tym jak już wspomniałam sprzątam na bieżąco, więc nie muszę poświęcać wiele czasu na ogarnięcie całości. Tutaj zazwyczaj:
  • przygotowuję szafę na sezon jesienno/zimowy - wpis na temat organizacji szafy i porządków w niej pojawił się TUTAJ,
  • odkurzam materace, przekładam je na drugą stronę (o ile jest taka możliwość),
  • porządkuję szuflady - segreguję dokumenty, drobiazgi układam w pudełkach i pojemnikach, 
  • oddaję dywany do czyszczenia,
  • robię przegląd roślin, usuwam martwe łodygi i liście, w miarę potrzeby nawożę podłoże
  • przygotowuję balkon do zimy - porządkuję rośliny, "akcesoria" i ozdoby, zamiatam, myję kafelki

Łazienka to takie miejsce w domu, które jest najmniejsze, ale najbardziej kłopotliwe. Sprzątam w niej systematycznie, jednak gdy nadchodzi czas generalnych porządków okazuje się, że zawsze znajdzie się w niej coś do roboty. Podczas takich porządków w łazience:
  • myję pralkę - zarówno z zewnątrz, jak i od wewnątrz, łącznie z filtrem,
  • myję kafelki - to właśnie ta czynność (podobnie jak w przypadku kuchni) napawa mnie zniechęceniem :)
  • robię przegląd kosmetyków i wyrzucam przeterminowane lub odkładam nietrafione do oddania.

Na koniec zostawiam czynności, które są wspólne dla wszystkich pomieszczeń:
  • mycie okien, pranie firan i zasłon - wciąż czekam na wyższe temperatury :) Wiem, że każda z nas ma swój system mycia okien i robi to częściej lub rzadziej. Ja tę czynność wykonuję w miarę potrzeb, kilka razy w roku (nie licząc rutynowego przecierania śladów po czekoladzie :))
  • odkurzanie wszystkich zakamarków w domu 
  • dekorowanie - więcej na temat dekoracji w mieszkaniu domu przeczytacie TUTAJ 

Na koniec przywołam jeszcze swoje ulubione stwierdzenie - systematyczność jest miarą sukcesu. Sprzątając zgodnie z codzienną i tygodniową rutyną generalne porządki nie są tak straszne, ponieważ idą nam szybko i sprawnie.

A jak to wygląda u Was? Lubicie sprzątać? Organizujecie wielkie jesienne porządki czy sprzątacie w miarę potrzeb?

Pozdrawiam :)

Moje pozostałe wpisy na temat organizacji oraz prowadzenia domu:

Proste jesienne dekoracje w moim domu
Prawie perfekcyjna Pani Domu: Jak polubić sprzątanie?
Organizacja: szafa na wiosnę

czwartek, 9 listopada 2017

Słodka przekąska - chlebek bananowy

Słodka przekąska - chlebek bananowy
Przez okrągły rok kupuję bardzo dużo świeżych owoców i warzyw. W naszym domu nie może zabraknąć jabłek i bananów, a w sezonie także pomarańczy i kiwi. Zazwyczaj zjadamy je na bieżąco, lecz zdarzają się też takie sytuacje, gdy muszą one poleżeć nieco dłużej. O ile jabłka i pomarańcze  mają względnie długi czas przechowywania, o tyle banany dojrzewają bardzo szybko i po kilku dniach stają się miękkie. Wtedy sięgam po przepis na chlebek bananowy i wykorzystuję owoce, których nikt już nie chce jeść. Tego typu ciasto przywędrowało do nas z Ameryki jest ono  alternatywą dla wszelkiego typu babek piaskowych i keksu.  "Robi się" je błyskawicznie, jest tanie, ale przede wszystkim wspaniale smakuje i świetnie nadaje się do kawy. Przepis na chlebek bananowy zaczerpnęłam z bloga Moje Wypieki i lekko go zmodyfikowałam. 



Chlebek bananowy - miękki i puszysty


Składniki:
  • 3 mocno dojrzałe banany (miękkie, prawie czarne)
  • 75 roztopionego masła
  • 1/2 szklanki cukru (ja dałam zwykły, ale w oryginalnym przepisie Autorka poleca drobny cukier do wypieków)
  • 1 jajko
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • szczypta soli
  • 1,5 szklanki mąki pszennej tortowej

Wszystkie składniki powinny być w temp. pokojowej.
 Przygotowanie: 

Mąkę wraz z sodą oczyszczoną przesiewamy za pomocą przesiewacza. Dodajemy szczyptę soli i odkładamy.
Banany rozgniatamy widelcem, dodajemy do nich roztopione, wychłodzone masło. Dosypujemy cukier, roztrzepane widelcem jajko i cukier waniliowy. Lekko mieszamy i dodajemy mąkę z sodą oczyszczoną. Wszystko razem łączymy za pomocą drewnianej łopatki lub łyżki. 
Ciasto wylewamy na wysmarowaną masłem i posypaną mąką keksówkę o wymiarach 10x20cm. Pieczemy przez około 55 min. w 170 st. do "suchego patyczka" (funkcja: góra - dół).

Smacznego

Ciasto jest puszyste, lekko wilgotne, po prostu pyszne. Następnym razem mam zamiar wzbogacić je o migdały, ale myślę, że wersja podstawowa to klasyk, który smakuje wszystkim :)

A Wy znacie to ciasto?

Pozdrawiam :)

P.S. Zapraszam Was serdecznie także na mój Profil na Instagramie KLIK

środa, 8 listopada 2017

Kosmetyczne i niekosmetyczne hity października

Kosmetyczne i niekosmetyczne hity października
Witam Was listopadowo i zapraszam na kolejny wpis z serii ulubieńców. Bardzo lubię tego typu posty u innych Blogerek i sama z niecierpliwością czekam na koniec każdego miesiąca, aby podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na temat ulubionych kosmetyków, książek, kuchni i szeroko pojętej tematyki domowej :) Dziś mam dwa hity kosmetyczne, a także ciekawy kanał na YouTube i oczywiście coś pysznego na długie jesienne wieczory.

 

Kosmetyczni ulubieńcy października

 

 

Moim makijażowym ulubieńcem października jest Lovely Curling Pump Up Mascara. Kupiłam ją na samym początku jesiennej promocji w Rossmannie, w tym samym dniu wypróbowałam i... przepadłam. Jest po prostu genialna, a efekt po jej użyciu dorównuje niejednemu o wiele droższemu tuszowi. Wspaniale podkreśla rzęsy, świetnie się rozprowadza i jest bardzo bardzo trwała. Dodatkowo kosztuje nieco ponad 10 zł. Jeśli jeszcze jej nie znacie, to serdecznie ją Wam polecam.


Moim ulubieńcem w pielęgnacji ciała okazała się być sól do kapieli Belle Nature Bath Salt With Natural Oils o zapachu figi z winogronami. Produkt znalazłam w urodzinowej paczce od Przyjaciółki. Bardzo lubię tego typu gadżety i chętnie po nie sięgam, gdy chcę się optymalnie wyciszyć i zrelaksować. Sól bardzo ładnie pachnie, a to dla mnie wielki atut w przypadku kosmetyków do kąpieli. Warto wypróbować :)

Polecany kanał na YouTube

Ostatnimi czasy wciągnęłam się w tematykę organizacji oraz prowadzenia domu, a świetną inspiracją okazał się być dla mnie kanał Amerykanki Rachel Talbott. Znajdziemy tam porady związane nie tylko z tematyką typowo domową, ale także co nieco ze świata mody i urody. Filmiki zmontowane są spójnie i logicznie, dlatego nawet średnia znajomość języka angielskiego wystarczy do zrozumienia ich treści. Polecam :)

 

Długie jesienne wieczory



Jesień lubię za długie wieczory, które pozwalają na to, aby zasiąść w fotelu z kubkiem herbaty i poczytać książkę lub obejrzeć ulubiony serial (u mnie w tym momencie na topie jest "Outlander"). Co do samej herbaty to jestem jej olbrzymią wielbicielką i mogłabym pić ją tonami. W tym miesiącu przekonałam się do jej najprostszej wersji - z sokiem malinowym, miodem i cytryną, a dodatkowo dorzucam do niej odrobinę świeżo startego imbiru. Ach, to jest to... Świat od razu staje się piękniejszy :)

A jak Wam minął listopad? Macie swoich ulubieńców? A może polecicie mi jakieś ciekawe kanały na YouTube lub interesujące seriale?

Pozdrawiam :)


poniedziałek, 23 października 2017

Dłonie i paznokcie: moja przygoda z hybrydami, ulubione kosmetyki, domowe metody pielęgnacji

Dłonie i paznokcie: moja przygoda z hybrydami, ulubione kosmetyki, domowe metody pielęgnacji
Jesień to czas, gdy zaczynam szczególnie dbać o dłonie i paznokcie. Dzieje się tak głównie dlatego, że wieczory  są dłuższe, a ja mam więcej czasu, który mogę poświęcić dla siebie. Ponadto jesienią zauważam zawsze spadek kondycji moich paznokci, dlatego jest to dla mnie sygnał, że sam krem oraz odżywka już nie wystarczają. Dziś chciałam napisać kilka słów na temat pielęgnacji moich dłoni, paznokci oraz o przygodzie z lakierami hybrydowymi.


Moja przygoda z lakierami hybrydowymi Semilac...

 

rozpoczęła się równo rok temu. Przed osiemnastoma miesiącami urodziłam Syna i zostałam młodą matką, która nie miała czasu na żmudne malowanie i suszenie paznokci co dwa dni (na "szybko" robiłam manicure, a po kilku godzinach zostawały po nim tylko nieestetyczne odgniecenia i odpryski). W końcu powiedziałam "stop" i w prezencie urodzinowym sprawiłam sobie zestaw startowy marki Semilac. Od tej pory już nie sięgnęłam po zwykły lakier. Manicure hybrydowy wykonuję zwykle co dwa tygodnie, oczywiście z przerwami na regenerację płytki. Nie szaleję z odcieniami i nie mam imponującego zestawu lakierów. W życiu codziennym cenię sobie umiar i minimalizm, dlatego sięgam zawsze po kolory, które najbardziej do mnie pasują. Mam ich zaledwie pięć i jest to dla mnie ilość optymalna. Uwielbiam lakiery rozbielone, jak delikatny 032 Biscuit oraz nieco do niego podobny 157 Little Rosie. Bardzo lubię także brzoskwiniowy 130 Sleeping Beauty, idealny na jesień 140 Little Stone, a gdy czeka mnie większe wyjście preferuję zawsze modną czerwień 063 Legendary Red.


Produkty pielęgnacyjne do dłoni i paznokci

 

Kosmetyki pielęgnacyjne do rąk to moim zdaniem przede wszystkim krem nawilżający, odżywka do paznokci i oliwka do skórek. Moje dłonie mają częsty kontakt z wodą i detergentami - jak każda pani domu dużo sprzątam (ach, ten wrodzony perfekcjonizm! :)). Staram się co prawda używać rękawiczek, ale jak wiadomo różnie z tym bywa. Zawsze po takich czynnościach sięgam po krem do rąk. Numerem jeden ostatnimi czasy jest dla mnie Kamill Urea 5% z rumiankiem i panthenolem. Polecam go szczególnie posiadaczkom suchych, popękanych i szorstkich dłoni, ponieważ świetnie je nawilża i bardzo szybko się wchłania. 



W przypadku pielęgnacji płytki paznokciowej polecam produkty Sally Hansen. Odżywkę Maximum Growth stosuję już od kilku lat. Świetnie sprawdza się w przypadku słabych i rozdwajających się paznokci, ponieważ je szybko i skutecznie wzmacnia.

Oliwka do paznokci Sally Hansen

Do pielęgnacji skórek (ale także płytki) używam oliwki Vitamina E Nail Cuticle Oil. Zawiera ona ekstrakty z zarodków pszennych, aloesu, pestek moreli, słonecznika oraz panthenol. Uelastycznia skórki, wzmacnia paznokcie, a dodatkowo jest bardzo wydajna. 

Domowe sposoby pielęgnacji dłoni i paznokci 

 

Podczas zabiegów pielęgnacyjnych dłoni i paznokci sięgam także po domowe sposoby. Produkty ze spiżarni, dziecięcej półki i sklepu zielarskiego bogate są w składniki, które świetnie regenerują i wzmacniają skórę dłoni i płytkę paznokciową. 
Codziennie wieczorem wcieram w dłonie oliwkę dla dzieci lub olejek arganowy. Pozostawiam do wchłonięcia i nakładam krem. Tego typu zabieg doskonale nawilża i zmiękcza skórę.
Co pewien czas wykonuję także peeling, którego składnikami są cukier, miód i odrobina oliwy z oliwek. Ponadto oliwa z oliwek z dodatkiem soku z cytryny to także świetny naturalny kosmetyk pielęgnacyjny do paznokci. 
Tego typu domowe sposoby są łatwo dostępne, skuteczne i tanie.

A jak wygląda Wasza pielęgnacja dłoni i paznokci? Jakich kosmetyków używacie? Lubicie produkty "domowe"?  

Pozdrawiam :)

poniedziałek, 16 października 2017

Jesienne zakupy - kosmetyki, buty, torebka i prezent urodzinowy :)

Jesienne zakupy - kosmetyki, buty, torebka i prezent urodzinowy :)
Ostatnimi czasy nieco zaszalałam. Początek sezonu jesienno-zimowego skłonił mnie do kilku zakupów, które chciałam Wam dzisiaj pokazać. Będą nowe buty, torebka oraz kilka kosmetyków. W październiku obchodzę także urodziny i z tej racji dostałam od Przyjaciółki wspaniały prezent. Rzadko tworzę tego typu posty, ale tym razem pomyślałam: czemu nie? Jeśli jesteście ciekawi co takiego wpadło ostatnio w moje ręce, zapraszam do dalszej części wpisu :)

Promocja Rossmann

W zeszłym tygodniu odwiedziłam Rossmanna, a że trwała słynna promocja -55%, postanowiłam uzupełnić braki w kolorówce (o swoim stosunku do tego typu promocji pisałam tutaj: klik). Kupiłam słynną perłową bazę pod makijaż od Bielendy, niemniej sławną maskarę Curling Pump Up z Lovely, korektor w sztyfcie oraz eyeliner w pisaku z Bell (nie używam eyelinerów, ale postanowiłam dać im jeszcze jedną szansę) oraz ochronny sztyft do ust z Neutrogeny

Botki na jesień



Po ostatnich porządkach w szafce z butami okazało się, że na jesień mam tylko fioletowe Reeboki i botki na obcasie. Brakowało mi zwykłych czarnych botków, które byłyby idealne na spacery z dzieckiem. Powyższe buty kupiłam w sklepie "no name" za 110 zł. Pasują do większości stylizacji, a ponadto w środku wyściełane są kożuszkiem i możemy je fantazyjnie odwijać oraz podpinać.


Torby typu shopper szukałam od dłuższego czasu. Idealną (nie za małą i nie za dużą) kupiłam w sklepie House za 60zł (przeceniona ze 100zł). W Croppie dokupiłam do niej pompon (10zł).


Nie ma jesieni bez kapci typu baletki! Moje pochodzą z niezawodnego Pepco i kosztowały jedyne 15zł. Były także różowe, ale to raczej nie jest mój kolor :)


Jak już wspominałam w październiku obchodzę urodziny. Moja Przyjaciółka wie, że jestem wielką fanką książek historycznych, dlatego sprezentowała mi "Kobiety ze skazą" Kamila Janickiego. Już nie mogę się doczekać lektury! :) Dostałam także sól do kąpieli, łakocie i winko (przechwycone przez Męża :)). 

A jak Wasze zakupy na sezon jesienno-zimowy? Byłyście w Rossmannie? 

Pozdrawiam :)

piątek, 13 października 2017

Tanie a dobre, czyli niedrogie kosmetyki warte uwagi - cz. II

Tanie a dobre, czyli niedrogie kosmetyki warte uwagi - cz. II
Jakiś czas temu opublikowałam tutaj wpis na temat niedrogich kosmetyków godnych uwagi (klik). Dzisiaj postanowiłam pójść za ciosem i przygotowałam kontynuację tamtego tematu. Mam dla Was pięć kosmetyków, które warte są wypróbowania, także ze względu na niską cenę. Będzie zarówno pielęgnacja, jak i makijaż. Zapraszam :)


Maska bananowa Kallos

Zacznijmy od włosów. Któż z nas nie zna słynnych masek Kallosa? Maska bananowa to ostatnimi czasy mój faworyt, a jestem pod tym względem wymagająca. Ma przyjemny zapach, świetną konsystencję i obiecujące działanie. Wygładza moje włosy i je nawilża, a dodatkowo ich nie obciąża. Poza tym kosztuje dosłownie kilka złotych. Zdecydowanie bardziej kalkulują się te duże, litrowe opakowania, ale niestety, w moim przypadku ta opcja odpada z bardzo prozaicznego powodu - mam niewielką łazienkę i mały słoiczek jeszcze gdzieś upchnę, z dużym byłoby gorzej :)


Niebieska maska oczyszczająca Bania Agafii

Wśród moich ulubionych kosmetyków pielęgnacyjnych prym wiedzie oczyszczająca niebieska maska do twarzy Bania Agafii. Szerzej na jej temat rozpisywałam się tutaj (klik). Bezpośrednio po użyciu cera jest wygładzona, miękka i delikatna. Co prawda nie zauważyłam efektu ściągnięcia porów, ale ja jestem raczej zwolenniczką mechanicznego oczyszczania w gabinecie kosmetycznym. Jako "doraźny" kosmetyk jest naprawdę niezła. Za cenę około 6-7 zł warto wypróbować :)


Żel ze świetlikiem lekarskim Floslek

Żel ze świetlikiem lekarskim do powiek i pod oczy Floslek polecam głównie osobom spędzającym dużo czasu przed komputerem. Zanim urodziłam dziecko pracowałam w biurze i przez osiem godzin dziennie stukałam w klawisze. Po całym dniu pracy moje oczy wołały o ratunek. Właśnie wtedy sięgnęłam po ten żel, który łagodzi świąd, pieczenie i obrzęki, a dodatkowo także przyjemnie chłodzi. Nie zastąpi nam treściwego produktu pod oczy, ale w sytuacjach awaryjnych jest niezastąpiony. Za tak niską cenę (ok. 9 zł) jest bardzo dobry. 



Moim numerem 1 w makijażu oczu jest paletka cieni do powiek Makeup Revolution Iconic 3 o której pisałam także w hitach sierpnia (klik). Za niewielką cenę (ok. 20 zł) dostajemy zestaw dwunastu całkiem nieźle napigmentowanych cieni, które zaskakują swoją trwałością. W paletce znajdziemy zarówno odcienie perłowe, satynowe, jak i kilka matów (lubię maty, więc mogłoby być ich więcej :)). Paletka świetnie nadaje się zarówno do dziennego, jak i wieczorowego makijażu. Za tę cenę polecam śmiało :)



Na temat pomadki Golden Rose Velvet Matte nr 10 także wspominałam w hitach sierpnia (klik). Od kilku miesięcy jest moim faworytem wśród kosmetyków tego typu. Ma świetny kolor, długo utrzymuje się na ustach, a jej koszt to około 10 zł. Warto wypróbować :)

To już wszyscy moi tani ulubieńcy, ale myślę, że za jakiś czas pojawi się część trzecia. Wszak chyba każda z nas ceni sobie produkty dobrej jakości w niskiej cenie.  

Znacie któryś z powyższych kosmetyków?Jak zwykle zachęcam Was do podzielenia się swoją opinią w komentarzach :)
Copyright © 2016 Zapiski Malinowej Szminki , Blogger