czwartek, 21 września 2017

Jesienna aktywność - siedem rzeczy, które warto zrobić jesienią

Jesienna aktywność - siedem rzeczy, które warto zrobić jesienią


Jesień to moja ulubiona pora roku, oczywiście pod warunkiem, że nie pada, choć na dobrą sprawę i plucha ma swoje zalety. Piękna, złota polska jesień wciąż przed nami, tymczasem ja dzisiaj chcę podzielić się z Wami moimi pomysłami na sposoby spędzania wolnego czasu właśnie teraz- gdy dni stają się coraz krótsze.

1. Zacznijmy od urody :) Zadbajmy o skórę, włosy i paznokcie - nasze ciało po lecie zapewne domaga się szczególnej pielęgnacji. Zróbmy sobie zatem domowe SPA - peeling, maseczkę, pomyślmy o włosach i paznokciach. A może wybierzemy się na jakiś zabieg do gabinetu kosmetycznego? Ja ze względu na małe dziecko i ciągły brak czasu wybieram opcję domową z kąpielą, maseczką, olejowaniem i hybrydami :)  

2. Przejrzyjmy swoją szafę, zróbmy w niej generalne porządki i ewentualnie uzupełnijmy braki. Nadchodzi czas ciepłych, mięciutkich swetrów, kryjących rajstop, botków na obcasie i kolorów ziemi - zieleni, brązów, czerwieni. Lubicie ten czas? Ja bardzo :)  Zainteresowanych odsyłam do mojego wpisu dotyczącego organizacji szafy (klik) - co prawda odnosi się on do wiosny, ale wskazówki w nim zawarte są aktualne przez cały rok.


3. Zabierzmy partnera i\lub dziecko i wybierzmy się na jesienny spacer do lasu lub parku. Poszukajmy kasztanów, żołędzi i liści, które można wykorzystać choćby do jesiennych dekoracji.   

4. Wspominałam coś o dekoracjach? Ja w tym roku planuję wprowadzić do swojego mieszkania jesienne akcenty, które ocieplą atmosferę. Kolorowe poduszki i ciepłe koce, wrzosy i dynie - myślę, że to jest to :)  

5. Czas zbiorów w pełni, więc może warto upichcić coś pysznego z darów lata? Te wszystkie warzywa faszerowane, rozgrzewające zupy, szarlotki i ciasta śliwkowe - i czuję, że jestem w raju :)  Na tę chwilę planuję jabłka pod kruszonką - niedługo wpis na temat jesiennych smakołyków. 


6. A gdy za oknem plucha... koc, ciepła herbata i dobra książka lub serial to świetne rozwiązanie. Co prawda w moim przypadku takie chwile zdarzają się naprawdę rzadko, ale gdy już się zdarzają, to staram się czerpać z nich w stu procentach.

7. Jesień to także dobry czas na przejrzenie zdjęć z wakacji i wywołanie ich. Sami wiecie, że zazwyczaj bywa tak, że robimy miliony zdjęć, ale z wywołaniem ich jest już gorzej. W efekcie egzystują gdzieś w czeluściach naszego komputera, aż w końcu zapominamy o nich na dobre. Tej jesieni mam zamiar zabrać się za to i w końcu stworzyć album ze zdjęciami z rodzinnych wakacyjnych wypraw. 

Jesień nie musi być nudna, wprost przeciwnie. Możemy co prawda trawić minuty i godziny na kolejnej przyjemnej czynności, jaką jest nicnierobienie, ale ja jak zwykle wychodzę z założenia, że wolny czas warto jednak aktywnie wykorzystać. Jesień  niesie ze sobą dużo plusów. 

A jak jest w waszym przypadku? Lubicie jesień, czy najchętniej zapadłybyście już w sen zimowy? :)

Pozdrawiam :)

wtorek, 19 września 2017

Wakacje z dzieckiem - Zamość i Roztocze

Wakacje z dzieckiem - Zamość i Roztocze

Rynek i ratusz w Zamościu

Pogoda za oknem nieubłaganie przypomina nam o tym, że jesień puka już do naszych drzwi. Sezon urlopowy dawno za nami, a po wakacjach pozostały tylko wspomnienia i zdjęcia. We wpisie o Szczawnicy (klik) wspominałam Wam, że w tym roku zamierzamy odwiedzić wschód Polski - Zamość i Roztocze. Dzisiaj czas zatem na krótką relację z naszego pobytu w tych malowniczych stronach. Zapraszam :)

Czemu Zamość i Roztocze? Odpowiedź jest banalnie prosta: nigdy tam nie byliśmy. Mieszkamy na Podkarpaciu i Zamość leży stosunkowo blisko. Poza tym wiadomą sprawą jest, że z małym dzieckiem turystyka bywa nieco "kłopotliwa" - zwiedzanie zamków, pałaców i muzeów w towarzystwie rozbrykanego półtoraroczniaka zdecydowanie nie wchodzi w grę. Dlatego też zawsze wybieramy miejsca idealne do spacerów z wózkiem, zwłaszcza na świeżym powietrzu. Ponadto ja, urodzona humanistka, zawsze chciałam zobaczyć tę"perłę renesansu" :)

Na początek kilka słów na temat historii miasta. Pod koniec XVI wieku zamożny magnat Jan Zamoyski postanowił założyć "miasto idealne". W tym celu sprowadził włoskiego architekta Bernardo Morando i zlecił mu zaprojektowanie i zbudowanie rzeczonego miasta. W ten oto sposób powstał Zamość (obecnie na liście UNESCO).

Na Roztocze  wybraliśmy się na początku września i spędziliśmy tam niecałe cztery dni. Niestety pogoda nas nie rozpieszczała, ale po raz kolejny przekonaliśmy się, że tak naprawdę ważne jest pozytywne nastawienie, wtedy nawet w czasie deszczu może być fajnie :) Plusem całej sytuacji było to, że nie towarzyszyły nam na każdym kroku tłumy turystów z aparatami fotograficznymi.

Stare Miasto w Zamościu
 
Jak już wspominałam skupiliśmy się głównie na spacerach, zwłaszcza tych po rynku z zabytkowym ratuszem i kamienicami oraz po okolicznych uliczkach, a także trasą wokół dawnych fortyfikacji Twierdzy Zamość

Fortyfikacje Twierdzy Zamość

 
Dodatkową atrakcją była wizyta w zoo - w tym dniu padał deszcz, więc było bardzo spokojnie. Zoo nie jest duże, spokojnie wystarczy na pobyt w tym miejscu przeznaczyć dwie godzinki. Nasz maluch oczywiście niewiele wiedział z całej tej wizyty, ale nam bardzo się podobało, zwłaszcza mnie :) 



Podczas tego krótkiego urlopu udało nam się wygospodarować kilka chwil na wizytę na łonie przyrody. Byliśmy w Zwierzyńcu, gdzie zaciągnęłam Męża, ponieważ chciałam zobaczyć zabytkowy kościółek usytuowany na wyspie. Wstąpiliśmy także do Guciowa, aby zwiedzić tamtejszy skansen, ale niestety zbliżała się pora drzemki naszego Syna o czym nam dobitnie przypominał, więc chcąc nie chcąc musieliśmy wracać do Zamościa. W drodze powrotnej do domu wstąpiliśmy jeszcze do Krasnobrodu nad malowniczo położony zalew. Wyjeżdżając obiecaliśmy sobie, że jeszcze tam wrócimy. 


Zalew w Krasnobrodzie


A teraz kilka informacji. Noclegu szukaliśmy przez internet i nasz wybór padł na Apartamenty Na Starówce - i to był strzał w dziesiątkę. Bardzo ładne pokoje, miła obsługa, czysto i cicho. Co do jedzenia to niestety nie udało mi się spróbować prawdziwego cebularza (tak, tak - znana wszystkim drożdżowa bułka z cebulą pochodzi właśnie z tamtych stron), ale polecam wszystkim serdecznie domowe obiady z "Baru Asia". Szybko, smacznie i tanio (ach, te gołąbki... :)). Wspomnę jeszcze, że w pierwszym dniu naszego pobytu wygłodniali i zmęczeni podróżą wybraliśmy się na obiad do jednej z restauracji na rynku, ale cóż... jedzenie przeciętne, porcje małe, a mnie dodatkowo trafił się włos :) Po raz kolejny doświadczenie nas uczy, że w takich miejscach płaci się głównie za walory estetyczne, a żywić się warto tam, gdzie jedzą miejscowi. 

Czy polecam Zamość i Roztocze na urlop z dzieckiem? Polecam serdecznie. My już myślimy nad kolejnym pobytem. Może tym razem Krasnobród? :) 

Pozdrawiam :)

piątek, 15 września 2017

Hity sierpnia - kosmetyki, kuchnia, książka

Hity sierpnia - kosmetyki, kuchnia, książka
Sierpień dawno minął, lato się kończy i nadchodzi czas długich jesiennych wieczorów z książką i kubkiem herbaty. Ostatnie dni upłynęły mi urlopowo, dlatego dopiero dziś przychodzę z ulubieńcami sierpnia. Tym razem skupiam się głównie na kosmetykach, ale nie zabraknie również kuchni i dobrej lektury. Zapraszam :)


Moim zdecydowanym faworytem kosmetycznym w tym miesiącu okazała się być paletka cieni Makeup Revolution Iconic 3. Kupiłam ją w jednej z drogerii internetowych w promocji za 15 zł i mogę śmiało stwierdzić, że zauroczyła mnie od pierwszego użycia. Paleta świetnie się sprawdza zarówno do wykonania makijażu dziennego, jak i wieczorowego, kolory są przepiękne i bardzo trwałe. 


Przy okazji składania zamówienia na paletkę zdecydowałam się jeszcze na zakup pomadki Golden Rose Velvet Matte nr 10. Podbiła moje serce do tego stopnia, że pozostałe pomadki i błyszczyki poszły w kąt. Świetnie nadaje się do dziennego makijażu, a jej koszt to około 10 zł.


Trzeci ulubieniec kosmetyczny to nie tyle produkt, co... gadżet. Jest nim gąbeczka do podkładu For Your Beauty z Rossmanna. Do tej pory podkład nakładałam palcami i nie sądziłam, że kiedykolwiek się to zmieni. Gąbeczkę kupiłam w Rossmannie na promocji za około 11 zł i... przepadłam. Nigdy nie miałam oryginalnego Beauty Blendera i nie zamierzam go kupować. Makijaż wykonuję wyłącznie samej sobie i w moim przypadku gąbka z Rossmanna jest wystarczająca. Bardzo dobrze nakłada kosmetyk i go rozprowadza, dobrze się myje i nie jest droga.


Ulubieniec książkowy to w tym miesiącu "Rzymskie odcienie miłości" Magdaleny Wali. Jest to typowy romans z zagadką kryminalną w tle. Akcja toczy się w starożytnym Rzymie i krąży wokół młodziutkiej niedoświadczonej dziewczyny, która zostaje wydana za mąż za bogatego i przystojnego mężczyznę. Co z tego wyniknie? Przeczytajcie sami. Od razu uprzedzam, że jest tam sporo scen ... hmmm... miłosnych, więc nie każdemu ta książka może przypaść do gustu :)


Sierpień to czas, gdy zaczynam gromadzić zapasy na zimę. W tym roku totalnie się wciągnęłam w przygotowywanie przetworów na zimę i dekorowanie słoików. Zainteresowanych odsyłam do mojego poprzedniego wpisu klik.

A jak Wam upłynął sierpień? Znacie któregoś z moich ulubieńców? Podzielcie się swoją opinią w komentarzach :)

Pozdrawiam :)

piątek, 1 września 2017

Skarby lata i jesieni - jak ozdobić słoiki z przetworami?

Skarby lata i jesieni - jak ozdobić słoiki z przetworami?

Dekorowanie słoików z przetworami

Lato powoli ustępuje miejsca zbliżającej się jesieni. To jest właśnie ten czas, gdy zaszywam się w kuchni i przygotowuję przetwory na zimę. Oprócz dobrego smaku liczy się dla mnie także ciekawy, estetyczny wygląd "opakowania", dlatego słoiki z sałatkami, piklami i dżemami ozdabiam na różne sposoby. Dzisiaj chciałam pochwalić się efektami swojej pracy, ale przede wszystkim zaprezentować jak w łatwy, szybki i tani sposób można udekorować mało estetyczne słoiki z darami lata i jesieni.

Dekorowanie słoików z przetworami

Potrzebne nam będą:
  • kolorowe serwetki (świetnie sprawdzają się motywy owocowe, warzywne oraz kratka. Ja często kupuję serwetki w Rossmannie i Biedronce, ponieważ spotkać tam można wiele oryginalnych wzorów i kolorów)
  • białe, okrągłe serwetki
  • szary papier
  • stare gazety 
  • wstążki (np. kratka, kropki),  sznurki (zwłaszcza jutowy)
  • etykiety (wykorzystałam etykiety ze strony Moje Idealia)
  • tekturowe zawieszki (moje pochodzą ze strony Bądź kreatywny, uwolnij siebie)
  • gumki recepturki
  • nożyczki

Dekorowanie słoików z przetworami

Serwetki, szary papier, gazety dzielimy na kwadraty lub za pomocą talerzyka wycinamy z nich kółka, nakładamy je na słoiki w dowolnie wybranych kombinacjach, mocujemy za pomocą gumek recepturek. Dokładamy zawieszkę lub naklejamy na słoik etykietkę. Wieczko przewiązujemy wstążeczką lub sznurkiem. Gotowe :)

Mój Mąż widząc po raz pierwszy udekorowane przeze mnie słoiki z przetworami stwierdził, że żal je otwierać. Ja z kolei jestem zdania, że dopiero teraz wyglądają naprawdę kusząco :)

A Wy przygotowujecie przetwory i dekorujecie słoiki? Podzielcie się swoją opinią w komentarzach :)

Pozdrawiam :)

piątek, 4 sierpnia 2017

Urlop z dzieckiem - może Szczawnica?

Urlop z dzieckiem - może Szczawnica?
Promenada nad Grajcarkiem w Szczawnicy

Sezon urlopowy w pełni. Wszyscy pakują bagaże i wyjeżdżają za granicę, w góry, na Mazury i nad Bałtyk. Nasze wakacje co prawda wciąż przed nami, ale postanowiłam podzielić się z Wami swoimi wspomnieniami ze Szczawnicy, którą odwiedziliśmy w zeszłym roku. Nasze dziecko miało wtedy zaledwie miesięcy i poznawało świat jeszcze z perspektywy gondoli :)

Dlaczego Szczawnica? Zarówno ja, jak i mój Mąż lubimy góry i długie spacery na świeżym powietrzu. Szczawnica jest nam geograficznie bliska, a poza tym nieco mniej komercyjna niż Zakopane. Ponadto wiedzieliśmy, że w góry z niemowlakiem nie pójdziemy i szukaliśmy miejsca, w którym można w miarę wygodnie włóczyć się z wózkiem. Z miejsca wybraliśmy to niewielkie uzdrowiskowe miasteczko jako cel naszego krótkiego, trzydniowego pobytu. Zdecydowaliśmy się tradycyjnie na początek września (jest nieco chłodniej, a poza tym mniej tłocznie). 


Zatrzymaliśmy się w pokoju tuż przy promenadzie nad potokiem o wdzięcznej nazwie Grajcarek. Opcji noclegu jest wiele - począwszy od hoteli, skończywszy na pensjonatach i gospodarstwach agroturystycznych. Każdy bez problemu znajdzie coś dla siebie. 

Szczawnica jest starym uzdrowiskiem usytuowanym w sercu Pienin. Zachwyca położeniem wśród malowniczych gór, a także wszechobecną zielenią i starym budownictwem. Jak już wspominałam, wybraliśmy to miasteczko ze względu na trasy spacerowe idealne dla wózków dziecięcych i ich małych lokatorów. 

Będąc tam warto odwiedzić Parki Zdrojowe - Górny i Dolny, podziwiać zabytkowe budownictwo uzdrowiskowe, przespacerować się starymi urokliwymi uliczkami oraz ścieżką spacerową nad Grajcarkiem, a także zjeść smaczny obiad w jednej z miejscowych restauracji. Taką opcję trzydniowego urlopu wybraliśmy. Będąc w Szczawnicy ze starszym dzieckiem można wybrać się koleją linową na Palenicę, wypożyczyć rower i pojechać do Czerwonego Klasztoru na Słowacji oraz zwiedzić dwa okoliczne zamki - w Niedzicy i Czorsztynie. Pieniny dają dużo możliwości, z których warto korzystać :)




Tegoroczny urlop, jak już wspominałam, wciąż przed nami. W tym roku ruszamy na wschód Polski. Będzie już nieco trudniej, ale zarazem ciekawiej, ponieważ nasz Synek nie jest już leżącym biernie w wózku niemowlakiem. Dużo się rusza, mało odpoczywa i oczywiście wszystkiego chce dotknąć i spróbować :)  

A jak to jest u Was? Lubicie podróżować z dzieckiem? Byłyście może w Szczawnicy? Jeśli nie, serdecznie ją Wam polecam :)

Pozdrawiam :)

środa, 2 sierpnia 2017

Mój letni niezbędnik kosmetyczno-lajfstajlowy

Mój letni niezbędnik kosmetyczno-lajfstajlowy
Lato w ostatnich dniach daje nam się we znaki. Mnie upał nie straszny, ponieważ nie muszę nigdzie wychodzić. Żaluzje zasłonięte, wiatrak włączony, dziecko śpi, a ja popijam wodę z lodem oraz cytryną i odzywam się do Was. Dzisiaj chciałam napisać kilka słów na temat mojego letniego niezbędnika, głównie kosmetycznego. Nie będę poruszać tematu kremów z filtrem, ponieważ o ich stosowaniu wie chyba każdy  (noo... prawie każdy :)), skupię się za to na produktach mniej oczywistych. Będzie także coś z szafy i... z kuchni. Zapraszam :)
 

Letni niezbędnik

Balsam brązujący Lirene Bronzing Body Balm dla jasnej karnacji to w tym roku produkt dla mnie niezbędny. Nie lubię się opalać, ale nie chcę wyglądać blado. W tej sytuacji ratuje mnie powyższy kosmetyk. Nakładam go lekko zwilżoną gąbeczką, aby uniknąć smug i... gotowe!

Woda termalna Avene w wersji 50ml mieści się w torebce i  w awaryjnych sytuacjach przybywa na ratunek. Wspaniale chłodzi i orzeźwia. Minusem może być jej dosyć wysoka cena w aptekach stacjonarnych, ale przez internet możemy ją kupić nieco taniej (np. przy okazji innych zakupów). 

Arbuzowa wazelinka do ust Bielenda bardzo często mi ostatnio towarzyszy. Stosuję ją raczej jako błyszczyk, ponieważ bardzo ładnie się mieni. Działanie pielęgnacyjne nie jest co prawda rewelacyjne, ale nawilża całkiem nieźle i ma przyjemną konsystencję. Kosztuje kilka złotych w Rossmannie.

Kapelusz - mój pochodzi z New Yorkera i kupiłam go dwa lata temu. Chroni przed promieniami słonecznymi i urozmaica letnie stylizacje :)

Woda z miętą i cytryną

Woda - o dobrodziejstwach wody napisano już chyba wszystko. W letnie, upalne dni pijmy jej jak najwięcej, aby nawilżać organizm i uniknąć odwodnienia. Jeśli nie lubimy zwykłej wody, wrzućmy do niej cytrynę, limonkę, miętę i lód.

A jakie wygląda Wasz letni niezbędnik? Lubicie upały czy wolicie zimę? :)

Pozdrawiam

poniedziałek, 31 lipca 2017

Ratunek dla suchej skóry, czyli Alterra Gesichtsol Bio-Granatapfel - olejek do twarzy z granatem

Ratunek dla suchej skóry, czyli Alterra Gesichtsol Bio-Granatapfel - olejek do twarzy z granatem
Moja aktualna pielęgnacja skóry opiera się głównie na nawilżaniu. Jeszcze do niedawna miałam spore problemy z cerą - sama się zresztą do nich przyczyniłam za sprawą agresywnych kosmetyków, złej diety, stresu i zmęczenia. W chwili obecnej jestem na etapie zmiany produktów i nawyków pielęgnacyjnych. Dzisiaj chciałam napisać kilka słów na temat olejku do twarzy Alterra Granat-BIO, którego używam od kilku miesięcy i bardzo sobie go chwalę.

Naturalny olejek do twarzy Alterra Granat-BIO

Olejek do twarzy Alterra Granat-BIO mieści się w 30 ml plastikowym opakowaniu z pompką, która ułatwia aplikację produktu. Jego konsystencja jest dosyć lekka, a sam olejek szybko się wchłania. Ja stosuję go na noc, dodając kilka kropli do kremu. Bardzo ładnie pachnie, i jest to według mnie jego największa zaleta :) Poza tym jest także wydajny - jedna buteleczka wystarcza na bardzo długi czas.

Skład tego kosmetyku jest całkowicie naturalny, co jest jego olbrzymią zaletą. Zawiera olej  z pestek granatu BIO i olej migdałowy BIO, został także wzbogacony w witaminę E. Nie znajdziemy w nim silikonów, parafiny i innych produktów na bazie olejów mineralnych. 

Olejek przeznaczony jest do bardzo suchej skóry, w związku z czym Producent obiecuje nam intensywną pielęgnację oraz uczucie gładkości i optymalnego odżywienia naszej cery.  

Jego koszt to około 10-11 zł w sieci drogerii Rossmann. 

Jaka jest moja opinia na temat tego olejku? Uważam, że jest bardzo dobry i godzien polecenia. Skutecznie nawilża cerę, wygładza ją i łagodzi podrażniania. Nie zauważyłam co prawda spektakularnych efektów, ale jak na kosmetyk za 11 zł bardzo dobrze spełnia swoje zadanie. Oprócz tego przepięknie pachnie i uprzyjemnia nasz wieczorny rytuał pielęgnacyjny. Warto po niego sięgnąć, przynajmniej z czystej ciekawości :)

Polecam :) 


Copyright © 2016 Zapiski Malinowej Szminki , Blogger